Boże Narodzenie w mediolańskim kościele Santa Maria alla Porta - rozmawiamy z ks. Grzegorzem Ryngwelskim TChr
-Od kiedy i gdzie Chrystusowcy pracują we Włoszech...
-Obecnie we Włoszech Chrystusowcy pracują w Rzymie, w Torvaianica koło Rzymu, w Mediolanie i w Bolonii. Wcześniej przez wiele lat również w Neapolu. Ja pracuję we Włoszech od roku 1998. Wcześniej przez ponad 11 lat pracowałem w kościele polskim pw. Św. Stanisława B.M. w Rzymie. W sumie, w sierpniu tego roku minęło 18 lat mojej pracy we Włoszech.
-Aktualne pracuje Ksiądz w Mediolanie…
-Wypożyczamy tu, od diecezji mediolańskiej, kościół Santa Maria alla Porta, w którym sprawujemy duszpasterstwo dla Polaków mieszkających w Mediolanie i okolicach. Mszę Św. sprawuję w języku polskim dwa razy w tygodniu w czwartki (godz. 17.00) i niedziele (godz. 11.00).
We Mszy św. niedzielnej uczestniczy około 200 osób. Praktycznie natomiast kontakt mamy z grupą około 500 Polaków, ponieważ co niedziele pojawia się na nabożeństwie ktoś zupełnie inny.
Nasi rodacy często uczestniczą w życiu polskiej wspólnoty, jak również w życiu swojej parafii włoskiej. W ciągu ostatnich 7 lat nasza wspólnota zmieniła się diametralnie. Wcześniej większość stanowiły kobiety opiekujące się ludźmi chorymi, bądź sprzątaniem włoskich domów. Teraz większość to rodziny polskie z dziećmi, bądź rodziny mieszane (np. polsko-włoskie, bądź z innymi narodowościami). Mamy też sporo turystów z Polski oraz polskich studentów. W ciągu tygodnia są też grupy pielgrzymów z Polski, które chętnie odprawiają Msze Św. w naszym kościele.
-Kto pomaga Księdzu w pracy z rodakami?
-Pracuję tutaj wspólnie z naszymi Siostrami Misjonarkami Chrystusa Króla. Nasze duszpasterstwo to nie tylko Msza Św., ale również niedzielna katecheza dla dzieci, ze szczególnym przygotowaniem do sakramentu pierwszej Komunii Św. i bierzmowania. Mamy ponadto swoją grupę ministrantów. Odprawiamy również nabożeństwa okresowe.
-Z kim jeszcze Ksiądz współpracuje?
-Na co dzień współpracujemy ze Szkołą Polską w Mediolanie, z konsulatem RP w Mediolanie, ze Związkiem Polaków we Włoszech oraz z Włosko-Polskim Kołem Kulturalnym w Lombardii. Mamy też stały kontakt z „Migrantes”, które z ramienia tutejszej diecezji opiekuje się imigrantami. Wspólnie z nimi organizujemy tzw. Święto Narodów wraz z Mszą Św. z ks. kardynałem. Jest to wspaniała okazja aby promować naszą, polską kulturę. Staram się ponadto brać udział we wszystkich zebraniach z księżmi obcokrajowcami, którzy podobnie jak ja zajmują się opieką duszpasterską swoich rodaków. To ciekawe doświadczenie pozwala zobaczyć jak wiele nas łączy i jak różne są nasze wspólnoty. Mamy wreszcie swoją scholę oraz organistkę, Włoszkę, która chętnie gra na organach polskie pieśni, podczas naszych Mszy Św.
Kościół utrzymujemy sami z ofiar naszych rodaków. Oczywiście wiąże się to z dużym zaangażowaniem logistycznym. W ciągu tygodnia otwieramy natomiast kościół dla Włochów. Staramy się własnymi siłami dbać o jego wygląd. Sami sprzątamy, sami wykonujemy drobne naprawy, zakupy, kwiaty itd.).
W naszym kościele wiele się dzieje, organizujemy koncerty dla Polaków i Włochów, spektakle z udziałem dzieci i młodzieży, pokazy filmów oraz pielgrzymki. Wspólnie zwiedziliśmy wiele ciekawych miejsc we Włoszech i zagranicą (min. Paryż, Barcelona-Montserrat, Ars, La Salette, a ostatnio Ziemię Świętą). Corocznie dla naszej Polonii organizujemy rekolekcje wielkopostne, spotkanie wigilijne dla samotnych, kolędę itd. Dobrą formą naszej współpracy jest coroczny piknik rodzinny, który organizujemy na zakończenie roku katechetycznego. W tym roku uczestniczyło w nim ponad 90 osób. Poza tym wspólne wyjścia do kina, zwiedzanie muzeów, duszpasterstwo studentów itd. Prowadzimy naszą stronę parafialną.
-Ksiądz dojeżdża też z posługą duszpasterską poza Mediolan..
-W drugą i czwartą niedzielę, o godz. 16.00, odprawiam Mszę Św. dla wspólnoty Polaków w Brescii, które położone jest 100 km od Mediolanu. To mała wspólnota, ale bardzo prężna. Bardzo im zależy na Mszy Św. w języku polskim.
Oprócz naszego zaangażowania w duszpasterstwo wśród rodaków, w ciągu tygodnia współpracujemy z parafiami włoskimi. Siostry pracują codziennie we włoskim przedszkolu, a ja pomagam w parafii włoskiej, przy której mieszkam. To codzienne Msze Św. w rycie ambrozjańskim, spowiedź, a w razie potrzeby pogrzeby, bądź inna pomoc. Staram się uczestniczyć we wszystkich ważnych wydarzeniach włoskiej parafii. Jestem też odpowiedzialny na co dzień za:
-grupę - tzw. „fraternitá”, czyli wolontariuszy roznoszących 50 chorym Komunię Św.
-ludzi starszych - tzw. terza etá, gdzie wspólnie z wolontariuszami organizujemy dla nich cotygodniowe spotkania.
Staram się także uczestniczyć we wszystkich zebraniach dekanalnych. W okresie adwentu pomagam w tzw. błogosławieństwach włoskich domów.
-Czym Polacy mieszkający w Mediolanie i okolicy różnią się od reszty Polonii włoskiej?
-Polonia w Mediolanie jest nieco inna niż ta np. w Rzymie. My Polacy przyjmujemy mentalność miejscowych. Rzymianie są otwarci, uśmiechnięci, ale też bardzo beztroscy. Mediolańczycy są raczej chłodni, ale bardziej konkretni. Nasi rodacy dają sobie świetnie radę. Zwłaszcza nasze dzieci, żyjące często na styku kilku kultur, okazują się bardzo zdolne i posługują się biegle kilkoma językami. Są świetnie wykształcone, o co dbają ich rodzice. Dużym przełomem w życiu naszej emigracji było wejście Polski do Unii Europejskiej. Od tego momentu życie stało się tutaj jakby nieco łatwiejsze. Oczywiście nasi rodacy, podobnie jak Włosi, muszą się borykać z wieloma codziennymi problemami. Nie jest im łatwo, zwłaszcza w czasie obecnego kryzysu.
Po wielu latach pracy we Włoszech, coraz mniej widzi się wśród naszych rodaków patologii, która jeszcze w latach dziewięćdziesiątych była bardzo widoczna. Mam wrażenie, że nasi rodacy stali się bardziej dojrzali. Ci którzy tu zostali, podjęli swą decyzję ze względu na włoski styl życia, który im bardzo odpowiada. Zmienia się też sama stosunek Włochów do Polaków. Wielu z nich było w Polsce i są pełni podziwu dla zmian, które nastąpiły w naszym kraju.
Różnica w pracy duszpasterskiej pomiędzy Polską a Włochami jest ogromna. Pierwsza rzecz to to, że nasi parafianie często potrzebują prawie godzinę, żeby dotrzeć do naszego kościoła. To niesie w sobie wiele ograniczeń. W Polsce parafianie są prawie na „wyciągniecie ręki”. Inna rzecz, to „choroba” na którą często zapadamy wszyscy. Kiedy jesteśmy we Włoszech tęsknimy za Polską, a kiedy jesteśmy w Polsce tęsknimy za Włochami.
rozmawiał LeszekWątróbski
Zdjęcia:
1. Ks. Grzegorz Ryngwelski Tchr (fot. Leszek Wątróbski)
2. W mediolańskim, kościele pw. Santa Maria alla Porta (fot. archiwum)
3. Kościół pw. Santa Maria alla Porta w Mediolanie z obrazem MB Częstochowskiej (fot. archiwum)